Indeks MSCI World, odzwierciedlający ceny akcji na rynkach rozwiniętych, spadł o 6,55%, natomiast indeks MSCI World Emerging Markets przecenił się aż 13,26%. Od początku roku, oba indeksy notują już stratę. Polski rynek zareagował wyjątkowo wstrzemięźliwie. Indeks szerokiego rynku WIG spadł o zaledwie 3,41%.
Atak Stanów Zjednoczonych oraz Izraela na Iran w ostatnim dniu lutego spowodował nerwową reakcję inwestorów na rynkach finansowych. Ceny ropy wzrosły o ponad 10% w jeden dzień, w obawie o blokadę Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa około 20% światowej podaży tego surowca. Giełdy zareagowały spadkami, w obawie o możliwe spowolnienie gospodarcze oraz wzrost inflacji. Jeszcze na początku miesiąca wydawało się, że konflikt uda się zakończyć w ciągu kilku dni, jednakże w miarę rozwoju sytuacji stawało się jasne, iż wojna potrwa raczej tygodnie, jeśli nie miesiące. Atak na infrastrukturę naftową Iranu oraz faktyczna blokada Cieśniny Ormuz, której nie udało się przełamać Stanom Zjednoczonym, spowodowały panikę na rynku surowców. Cena ropy Brent przebiła psychologiczną barierę 110 USD za baryłkę, a skala wzrostu w skali miesiąca sięgnęła blisko 50%.
Skokowy wzrost ryzyka geopolitycznego spowodował, iż główny amerykański indeks giełdowy S&P 500 spadł o 5,09%. Nieznacznie lepiej zareagował technologiczny indeks NASDAQ, który przecenił się o 4,75%. Obawy o import inflacji spowodowanej wzrostem cen surowców sprawiły, iż rynki praktycznie przestały wyceniać możliwość dalszych obniżek stóp procentowych, oddalając scenariusz „miękkiego lądowania”. Szukając bezpiecznego schronienia, inwestorzy rotowali kapitał w kierunku bardziej defensywnych sektorów gospodarki. Zyskiwały spółki z sektora energetycznego oraz z sektora utilities. Dobrze radziły sobie również spółki z sektora zbrojeniowego. Notowania spółek z pozostałych sektorów w większości traciły.
Giełdy na starym kontynencie jeszcze mocniej odczuły wybuch wojny w Iranie. Ataki na infrastrukturę LNG wywołały obawy o bezpieczeństwo energetyczne w Europie. Wzrosty cen oraz potencjalne braki surowców negatywnie przełożyły się na ocenę i tak już nienajlepszych perspektyw europejskiego sektora przemysłowego. Indeks EURO STOXX 50 spadł o 9,14%. Negatywny obraz dopełnił Europejski Bank Centralny, którego jastrzębie komentarze praktycznie przekreśliły możliwość obniżek stóp procentowych w strefie euro.
Najgorsze nastroje zapanowały w Azji, która w największym stopniu jest uzależniona od dostaw surowców energetycznych z rejonu Zatoki Perskiej. W niektórych państwach już wprowadzono limity dotyczące zużycia paliw. Indeks NIKKEI 225 przecenił się aż o 13,26%.