Komentarz miesiąca  
Rynki akcji i rynki obligacji 
w styczniu

Adam Łukojć, Marek Kuczalski || Czas czytania: 3 min 

 

Rynki akcyjne

 

W styczniu kursy akcji na światowych rynkach zachowywały się w zróżnicowany sposób. Uogólniając, rosły ceny akcji: małych spółek, spółek z rynków wschodzących i spółek technologicznych.
Świat

Amerykański indeks Russell 2000, przedstawiający zachowanie cen akcji małych spółek, zyskał 5,00%; technologiczny NASDAQ Composite wzrósł o 1,42%, a niemiecki TecDAX zwyżkował 5,07%; MSCI Emerging Markets zakończył miesiąc wyżej o 2,97%. 

W tym samym czasie spadły ceny akcji dużych przedsiębiorstw notowanych na rynkach rozwiniętych: S&P 500 stracił 1,11%, Stoxx Europe 600 zniżkował 0,80%, a MSCI World zakończył miesiąc niżej o 1,05%. Częściowo odwróciło się obserwowane w dwóch poprzednich miesiącach lepsze zachowanie spółek cyklicznych w porównaniu ze spółkami słabo zależnymi od koniunktury (m.in. z branży technologicznej).

W styczniu obserwatorzy światowych rynków akcji żyli m.in. kursem akcji amerykańskiej spółki Gamestop. Gracze stawiający na spadek kursu pożyczali akcje od akcjonariuszy, i sprzedawali je, licząc na spadek; sprzedawanie pożyczonych od kogoś innego akcji – tzw. krótka sprzedaż – stało się bardzo popularne. Zauważyła to grupa inwestorów, którzy zaczęli kupować akcje, zmuszając w ten sposób graczy przeprowadzających krótką sprzedaż do pospiesznego odkupowania akcji kosztujących coraz więcej. Pod koniec stycznia zaczęły się pojawiać obawy o stabilność systemu finansowego: jeżeli gwałtowny wzrost kursu akcji doprowadziłby do problemów kilku podmiotów, to problemy te mogłyby pociągnąć za sobą kłopoty kolejnych podmiotów. Te obawy okazały się jednak przesadzone, a historia, choć głośna, raczej nie miała istotnego wpływu na cały rynek akcji.

Polska 
Polski rynek zachował się podobnie do amerykańskiego czy zachodnioeuropejskiego: akcje dużych spółek spadły, a małych i średnich – wzrosły. WIG20 stracił 1,81%, gdy mWIG40 zyskał 3,15%, a sWIG80 zwyżkował 4,96%. Pojawiły się zauważalne napływy do funduszy inwestycyjnych, co prawdopodobnie miało wpływ na ceny akcji małych i średnich spółek, lecz nie miało istotnego znaczenia dla kursów największych podmiotów na GPW. Względnie dobrze radziły sobie te spółki, które korzystają na wzroście cen surowców: ożywienie gospodarcze jest silnym argumentem za wzrostem cen surowców. Dodatkowym argumentem są niskie stopy procentowe, które sprawiają, że część podmiotów na rynku surowców może nie czekać z zakupami, gdyż nie dostaje żadnej nagrody za swoją cierpliwość – nie otrzymuje odsetek.
Perspektywy  
Prawdopodobnie największym ryzykiem dla cen akcji jest możliwy wzrost rentowności obligacji. Ożywienie po zamrożeniu gospodarek może być silne; wzrosły też ceny surowców, a banki centralne nie zatrzymują się w zwiększaniu podaży pieniądza (potocznie nazywanym drukowaniem pieniędzy). Te wszystkie zjawiska mogą prowadzić do wzrostu stóp procentowych lub rentowności obligacji, a przez to do zmniejszenia atrakcyjności akcji. Na razie jednak ceny akcji wciąż nie wyglądają na wysokie, zwłaszcza w Polsce: za 100 zł zainwestowanych w akcje wchodzące w skład indeksu WIG otrzymamy prawo do około 7,4 zł zarobionych przez spółki (wskaźnik cena/zysk, dla zysków oczekiwanych przez analityków w 2021 roku, wynosi ok. 13,4) – tych samych 100 zł ulokowanych w dziesięcioletnie obligacje skarbowe przyniesie nam około 1,2 zł.

Rynki obligacji 

 

Początek roku przyniósł osłabienie na rynku instrumentów dłużnych. Choć sytuacja pandemiczna pozostaje trudna, rozpoczęcie masowych szczepień rozbudziło optymizm inwestorów, którzy zwrócili swoje zainteresowanie w kierunku bardziej ryzykownych aktywów, redukując ekspozycje zwłaszcza na rynku obligacji skarbowych.
Świat
Publikowane w ostatnim czasie dane makroekonomiczne oraz prognozy analityków wskazują, że ożywienie gospodarcze będzie zróżnicowane geograficznie. Największą szansę na szybki powrót do normalności ma gospodarka amerykańska, z uwagi na planowany bezprecedensowy impuls fiskalny przy jednoczesnej kontynuacji ekspansywnej polityki monetarnej. Działania te nie powinny w istotny sposób wpłynąć na rentowności obligacji krótkoterminowych, natomiast mogą mieć wpływ na rentowności obligacji o długich terminach zapadalności. Antycypując wystromienie się krzywej, rentowność obligacji 10 letnich dynamicznie wzrosła, osiągając poziom około 1,1%. Ostatnio poziom ten mogliśmy obserwować przed wybuchem pandemii. W rezultacie w styczniu indeks amerykańskich Treasuries stracił prawie 1,2%. Spadki za oceanem wpłynęły również na spadki cen obligacji na starym kontynencie. Dodatkowym czynnikiem, który negatywnie przełożył się na obligacje w Europie był wzrost obaw o przyspieszenie inflacji. Sporym zaskoczeniem okazał się styczniowy wskaźnik CPI w Niemczech, który wbrew oczekiwaniom większości analityków wzrósł do 1,6% r/r. Skokowy wzrost inflacji związany był w głównej mierze przywróceniem stawek VAT do poziomu sprzed wybuchu pandemii. Choć mogłoby się wydawać, że wzrost ma charakter jednorazowy, to patrząc przez pryzmat zapowiadanych podwyżek podatków i innych danin publicznoprawnych, rosnących cen produktów rolnych i metali przemysłowych, wydaje się, że jest to początek dłuższej tendencji. Ostatecznie indeks niemieckich obligacji skarbowych stracił niecałe 0,5%. Negatywnym bohaterem miesiąca okazały się obligacje Wielkiej Brytanii. Po euforii z końca roku związanej z podpisaniem porozumienia handlowego, styczeń przyniósł rozczarowanie, dając przedsmak trudnych relacji związanych z funkcjonowaniem Wielkiej Brytanii poza Unią Europejską. W efekcie indeks obligacji brytyjskich spadł o prawie 1,5%. Negatywne nastroje panowały również na większości rynków wschodzących. Pomimo kontynuacji napływów do funduszy Emerging Markets, w styczniu indeks obligacji EM w twardej walucie stracił ponad 0,8% a indeks obligacji EM w walucie lokalnej spadł o blisko 0,5%. Trochę lepiej radziły sobie bardziej ryzykowne obligacje High Yield. W Europie i Stanach Zjednoczonych wypracowały one nieznaczne dodatnie stopy zwrotu, jednakże indeks globalny skończył miesiąc na minusie.
Polska
Zdecydowanie lepsze nastroje panowały na rynku polskich obligacji skarbowych. Zapowiedzi możliwych obniżek stóp procentowych, nawet do poziomów ujemnych w przypadku pogorszenia się sytuacji pandemicznej, zachęciły inwestorów do dalszej akumulacji naszych papierów. Prezes NBP potwierdził kontynuację ekspansywnej polityki monetarnej, także w obliczu nasilania się procesów inflacyjnych oraz zadeklarował wsparcie w postaci dalszego skupu zarówno obligacji skarbowych jak i obligacji covidowych, wyemitowanych w ramach tarcz antykryzysowych. Dodatkowo spadek oprocentowania depozytów do zera oraz wprowadzenie przez część banków opłat za utrzymywanie dużego salda na rachunku, przełożyły się na bezpośrednie zakupy obligacji skarbowych przez przedsiębiorstwa i instytucje, oraz nasiliły wpłaty do funduszy dłużnych, które nabywały obligacje za powierzone środki. Wydaje się, że o naszym rynku przypomnieli sobie również inwestorzy zagraniczni, którzy w poszukiwaniu wyżej rentowności w większym stopniu kupowali nasze obligacje.  W ostatnim dniu miesiąca, pierwszy raz od 2007 roku, rentowność 10 letnich obligacji skarbowych spadła poniżej rentowności 10 letnich kontraktów IRS, co potwierdza bardzo dobre postrzeganie ryzyka kredytowego Polski przez inwestorów zagranicznych. W styczniu indeks polskich obligacji skarbowych TBSP zyskał  0,26%.
Perspektywy  
Normalizacja sytuacji gospodarczej niewątpliwie ograniczy potencjał zarabiania na instrumentach dłużnych. Szczególnie narażone są obligacje skarbowe, które cieszyły się szczególnym zainteresowaniem w okresie eskalacji pandemii. Choć spodziewane ożywienie gospodarcze pozwala przypuszczać, iż środki z obligacji będą przepływać w kierunku bardziej ryzykownych aktywów, należy pamiętać, że nie wszystkie rynki zachowają się tak samo i choć będzie to wymagać bardziej aktywnego podejścia do zarządzania, to nadal będzie można znaleźć segmenty obligacji, na których da się zarobić.
Dyrektor Departamentu Zarządzania Portfelami Akcyjnymi, Zarządzający Funduszami Akcyjnymi
Posiada licencję doradcy inwestycyjnego oraz certyfikaty: ACMA, CAIA, CFA, CGMA i PRM. Był również dwukrotnym stypendystą CFA Society of Poland. W 2015 roku podjął studia doktoranckie na Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie, ma otwarty przewód doktorski.
Dyrektor Departamentu Zarządzania Portfelami Dłużnymi, Zarządzający Funduszami Dłużnymi
Od 2000 jest związany z Grupą Allianz w Polsce. Początkowo zatrudniony w TUiR Allianz Polska S.A. i TU Allianz Życie Polska S.A., w Wydziale Zarządzania Aktywami. Od 2004 roku pracuje w TFI Allianz Polska S.A., gdzie odpowiada obecnie za zarządzanie portfelami dłużnymi.